Próba wyjaśnienia zagadki
Wiadomo także, że wszystko zaczęło się w części modułu C, lecz tu nie powinno być gazu płynnego, musiał skądś wyciekać. Uwagę badaczy zwróciły alarmy tuż przed wybuchem. Jedynym możliwym wyjaśnieniem wzorca alarmów był wyciek kondensatu we wschodniej części modułu, jednak zawór powinien wytrzymać wyciek. Zauważono, że jeden z nich został zabrany do rutynowej kontroli. Stwierdzono także, że pracownicy zamontowali płaski, metalowy dysk, który miał zapobiec wyciekom. Przeprowadzono testy na identycznym modelu zaworu. Dysk mógł przeciekać, jeśli śruby były dokręcone ręcznie, bez użycia klucza francuskiego. Jednak zawór był w konserwacji, więc w rurze nie powinno być kondensatu. Na podstawie planów, śledzony jest bieg rury, gdzie łączy się ona z pompą, ale w niej też nie powinno być kondensatu, gdyż była zabrana do konserwacji. Rozmowy z pracownikami ujawniły, że tej nocy, druga pompa zepsuła się na godzinę i 45 minut przed wybuchem. Można wyciągnąć wniosek, że w celu utrzymania produkcji zastąpiono zepsutą pompę urządzeniem, zabranym do konserwacji, a ta pozbawiona była zaworu bezpieczeństwa. Na krótko przed wypadkiem widziano, jak operator wpuszcza kondensat do pompy. Ręcznie dokręcony dysk spowodował pierwszy alarm a podczas wpuszczania większej ilości kondensatu do pompy nastąpił główny wyciek. Wtedy włączyły się liczne alarmy, oraz jeden, o dużym wycieku. Nadal nie tłumaczy to reakcji łańcuchowej. Moduł C potrafi wytrzymać pożar przez 6 godzin. Zdjęcia, jakie oglądano wykazały, że niedługo po pierwszym wybuchu, w module B pokazały się płomienie. Symulacje komputerowe wykazały, że ściany radzą sobie z ogniem, ale nie z wybuchem. Pierwszy wybuch zburzył ściany, a jej elementy rozerwały rurę z kondensatem w module B, a kondensat podsycił ogień, jaki już był. Jednak to nie to zniszczyło doszczętnie platformę.